Strona Sylwestra Scisłowicza
ZAPRASZAM  
  STRONA GŁÓWNA
  Dla seminarzystów-wybrana bibliografia
  Dla seminarzystów- opracowania mogące się przydać
  Dla seminarzystów-narzędzia badawcze i inne pomoce
  Komunikaty
  Wybrane publikacje własne
  Refleksje i inspiracje
  => Biblia- Przeciw obłudzie
  => Carter J-Wredni ludzie
  => Coelho P.-Podręcznik Wojownika Światła
  => Dąbrowski K.- Nadwrażliwi
  => DeMello A.- Opowieści
  => Garcia G.M.- List pożegnalny...
  => Kołakowski L.- Charyzmatyczny przywódca, (...)nauczyciel. I inne
  => Mandino O.- List od Boga
  => Melibruda J.- W poszukiwaniu (...) mocy
  => Miller A.- Skąd się biorą tyrani? Czarna pedagogika
  => Murphy J.- Potęga podświadoimości
  => Post J,M., Robins R.S.-Paranoja polityczna...
  => Wódz Indian Seatle -przesłanie...
  => Zimbardo P.G.-Jak uwodzi zło
  => Zimbardo P.G. Zło- 7 kroków
  Popularyzacja nauki
  Sylwester Scisłowicz
  Linki
  Kontakt
  Księga Gości
  Kufer
Miller A.- Skąd się biorą tyrani? Czarna pedagogika

                                                                                                                  
  
                                                                                                                                               fot. S Scisłowicz
Alicja Miller 
i jej "CZARNA PEDAGOGIKA"

SKĄD SIĘ BIORĄ TYRANI?


Wybrane wypowiedzi z dyskusji nad twórczością tej autorki.
Dotyczą przede wszystkim następujących książek:
1/Mury milczenia. Cena wyparcia urazów dzieciństwa. Warszawa1991; 
2/Zniewolone dzieciństwo. Poznań 1999; 
3/Ścieżki życia. Historie w których każdy odnaleźć może własne losy. Poznań 2000; 
4/Gdy runą mury milczenia. Poznań 2006; 
5/Bunt ciała. Poznań 2006.

***

       Ponieważ Człowiek nie jest niezapisaną tablicą, wszelkie próby wymuszania na nim, aby zamiast rozwijać swoje potencje stał się kimś kim inni chcieliby go widzieć, powodują, że od czasu do czasu wyłania się ze społeczeństwa posiadające wysokie IQ,  technicznie doskonałe, ale oskalpowane emocjonalnie, bezwzględne ludzkie monstrum! 
                                                                                                                                                                 S.S.
*************


Katarzyna Miller

Rodzice Hitlera

(dotyczy:
Alice Miller Zniewolone dzieciństwo Ukryte źródło tyranii. Media Rodzina of Poznań 1999)

  To jedna z najważniejszych książek. W pełni wyjaśnia, dlaczego odziedziczony przez nas świat jest właśnie taki. Odsłania obszar, którego nie obejmują niezliczone analizy ekonomiczne, historyczne, socjologiczne. Analizy te nie wyjaśniają, jak "normalni" ludzie mogli stać się masowymi mordercami, jak bez żadnych oporów prowadzili dzieci do komór gazowych, bili je i robili im przy tym zdjęcia. Co z małego Adolfa zrobiło "Hitlera", a z części narodu oprawców ?

   To "czarna pedagogika" - wszechogarniający, lansowany jako najsłuszniejszy styl wychowania, a właściwie tresowania, który Miller bezkompromisowo nazywa mordem duchowym na dzieciach. Z fragmentów poradników dla rodziców i nauczycieli wieje grozą i z przerażeniem stwierdzamy, jak wiele z ich zaleceń funkcjonuje nadal, co gorsza, czasem z naszą własną pomocą.

   Nie byłoby obozów koncentracyjnych, gdyby nie było ich w tylu rodzinnych domach. Absurdalnych, chorych, niszczących zachowań nie zauważa się i nie diagnozuje, gdy ogarniają one całe grupy, środowiska, pokolenia, społeczeństwa. Wydają się "oczywiste", są popierane, a nawet uważane za powód do dumy.

   Powodem niesamowitej skuteczności "czarnej pedagogiki" jest fakt, iż dziecko jej poddawane łamane jest tak wcześnie, że pozostaje nieświadome i nie może niczego pamiętać. (Wczoraj słyszałam 29-letnią dziewczynę, która mówiła z całym przekonaniem, że ona już się urodziła taka beznadziejna.)

   Najgroźniejsze dla rozwijającego się dziecka jest to, że wszystko złe, co je spotyka, a więc: zawstydzanie go, zaniedbywanie, nierozumienie, bicie, odrzucanie, itp. - wszystko to przedstawiane jest jako działania "dla jego dobra", często pod szyldem "miłości". Idzie za tym wpajanie fałszywych przekonań typu: rodzice, właśnie dlatego, że są rodzicami, zasługują na szacunek, a dzieci z tej racji, że są dziećmi, na szacunek nie zasługują; rodzice zawsze mają rację, posłuszeństwo wzmacnia charakter dziecka (lub wręcz go kształtuje), potrzeby dziecka nie mogą być wskazówką dla rodzica, należy zważać na potrzeby innych, nie wolno krytykować rodziców itd. Okazywanie gniewu bądź zwykłej niezgody jest zabronione, a jeśli nie ma znikąd wsparcia, przeżywanie tego samotnie jest dla dziecka nie do zniesienia, a więc trzeba się wyprzeć urazów i idealizować prześladowców.

   Twórcy tej "pedagogiki" mogą być święcie przekonani, że dzieciństwo było najszczęśliwszym okresem ich życia - tak dalecy są od swoich uczuć. MUSIELI wyprzeć ze świadomości niezadowolenie, bezsilną wściekłość, lęk, nienawiść, upokorzenie. Te uczucia nie znikają jednak, a przeradzają się w mniej lub bardziej uświadomioną nienawiść do siebie lub do osób zastępczych, czy całych grup (Źydzi!), wyzwalając zachowania, w których się wyładowują (mechanizm projekcji) wciąż na nowo i bez ulgi, bo ich ukryte, nierozpoznane źródło wciąż bije. Sieją więc wokół udrękę i zniszczenie - nadaremnie zatruwając kolejne ofiary.

   Oswoiliśmy się z wiedzą o wpływie dzieciństwa na resztę życia człowieka. Ale lekceważymy ją, naprawdę nie chcąc wiedzieć, łatwiejsze są żarty, bagatelizowanie: "No, wiadomo, X jest bandytą, bo miał trudne dzieciństwo, bankier zdefraudował pieniądze, bo go mamusia nie kochała, a Hitler wymordował miliony, bo go tatuś bił." Ironia służy temu, żeby wykazać, że owszem zna się modne teorie, ale nie warto się nimi zajmować - życie jest gdzie indziej - poważna i ważna jest gospodarka światowa, technika i finanse. Dzieci są nieważne, bo nie tworzą państw, konsorcjów ani armii. A poza tym: "mnie też rodzice bili i wyrosłem na porządnego człowieka, a tych... (odpowiednie wstawić) to do gazu". Tak umacnia się barierę chroniącą przed własnym cierpieniem noszonym w sobie od dziecka. A może pomoże jeszcze lepszy samochód, jeszcze więcej władzy, cudzy lęk, zależność, zazdrość. Uczymy się obsługiwać coraz doskonalsze komputery, a jak zmienilibyśmy świat doskonaląc empatię!

   Autorka podkreśla, że rzecz nie w tym, aby być chronionym, separowanym od bólu w dzieciństwie (bo tak niektórzy rozumieją "białą pedagogikę"), ale żeby móc go wyrażać i nie być za to karanym lub odrzuconym, ponieważ normalną, zdrową reakcją na krzywdę powinien być ból i gniew. Pamiętajmy, że mimowolne zachowania też mogą sprawiać ból. Ale po jego wyrażeniu rana znika. Do niedawna nie wiedziano, jak bardzo potrafi cierpieć dziecko. Tylko skrzywdzeni krzywdzą. Tylko ofiary się mszczą. Na innych albo na sobie. Albo i na innych i na sobie.

Oprócz Adolfa Hitlera Alice Miller opisuje przypadek seryjnego mordercy dzieci, narkomanki - autorki wstrząsającego świadectwa Dzieci z Dworca ZOO, samobójczyni Sylvii Plath i innych, oraz życie rodziców ich wszystkich. Rodzice ci oczywiście także byli ofiarami.

   Arcyważne jest, aby nie interpretować tych prawd jako ataku na rodziców. Nie wzywa się ich tu, aby czuli się winni lub żeby wymagać od siebie zmian wobec dzieci, ale aby zwrócić się w stronę dziecka tkwiącego w nich samych.

Alice Miller nie potępia i nie idealizuje. Rejestruje pozytywne zmiany w naszych czasach, opisuje drogę empatii, którą podąża wielu ludzi. Jest wielką, odważną przyjaciółką, sprzymierzeńcem dzieci. Także tych, które czekają w nas dorosłych na odkrycie i czułe spotkanie i przyjęcie.

Dziękuję Jej za to i jako psycholożka i jako ja.

Źródło:
Mar 3 2005, 01:03 AM

***************************************************
Anna Bikont

SKĄD SIĘ BIORĄ TYRANI


   Alice Miller, psychoterapeutka i autorka bestsellerów, od kilkudziesięciu lat mówi to samo: żeby nie bić dzieci. Ponieważ bici na ogół aprobują bicie. Analizowała dzieciństwa wielkich tyranów. Bici byli Stalin, Hitler, Ceausescu, Mao. Jej wykład na sesji "Jak kochać dziecko?" słuchacze nagrodzili owacją na stojąco.


   Nie mówię, że wszyscy bici muszą bić " powiedziała mi dzień wcześniej. " Wszystkie krowy są zwierzętami, a nie każde zwierzę jest krową. Znam takich, którzy byli bici i nie biją. Mówię tylko, że wszyscy, którzy biją, byli w dzieciństwie bici. Tak jak zawsze ten co gwałci, był przedmiotem gwałtu. Jeden z pacjentów, mówił mi tak: "Dawałem mu klapsy, nie pomagało, to biłem mocniej". Zapytałam: "Jak długo pan go już bije?". "Od początku. Dziś syn ma 12 lat i cały czas nie widać rezultatów". Zapytałam, czy może sobie wyobrazić, że kupił sobie odkurzacz, który się zaciął, i on od 12 lat go kopie z nadzieją, że zacznie działać. Roześmiał się, to znaczy, że coś do niego dotarło.

   Z reguły im dzieci bardziej krnąbne, tym bardziej są bite. Matki mówią mi: "Ja go biłam, jak był mały". Za tym stoi dość powszechne przeświadczenie, że jak mały, to nie czuje i można wszystko z nim zrobić. Najgorsze jest właśnie znęcanie się nad dziećmi do trzeciego roku życia. Wtedy kształtuje się mózg. W dorosłym życiu stajemy i: tym, co wtedy przeżyliśmy.

   Alice Miller jest piękną, elegancką kobietą koło osiemdziesiątki. Mówi nienaganną polszczyzną. Zanim zgodziła się udzielić wywiadu "Gazecie", przepytała mnie ze znajomości swoich książek. Zastrzegła, że nie życzy sobie żadnych pytań osobistych. Polska Żydówka, która przeżyła Holocaust w Warszawie (u
jawniła na seminarium, że studiowała filozofię na tajnych kompletach u Tatarkiewicza i Kotarbińskiego), po wojnie zajmowała się psychoterapią w Niemczech, dziś mieszka w Szwajcarii. W Warszawie, gdzie żyje je siostra, była po raz pierwszy od pięćdziesięciu lat.

Powtarza Pani w swoich książkach, że dziecko poniżane, prześladowane, bite ma gorzej niż więzień obozu koncentracyjnego. Mówi to Pani po to, żeby prowokować, czy myśli Pani tak naprawdę?

" Myślę tak naprawdę. Takie stwierdzenie wydaje się nam przesadne, bo cierpienia ludzi w obozach są nam znane, a cierpienia małych dzieci nie. Więźniowi nikt nie kazał kochać prześladowcy, a dziecko ma kochać i szanować ojca, który je bije. Więzień wie, że cierpi i jest w grupie innych cierpiących. Dziecko bite jest osamotnione, a jego cierpienie nie jest uznawane przez społeczeństwo. Mówi mu się, że to, co się z nim robi, jest dla jego dobra. Ma uwierzyć, że osoba, która się nad nim znęca, kocha je i zasługuje na szacunek. Dziecko nie może reagować w naturalny sposób " za złość, krzyk, płacz zostanie znowu zbite. W ten sposób uczy się je, że nic nie czuło. Dziecku pozostaje tylko zaciśnięcie zębów, by nie okazać bólu, czyli wyparcie się samego siebie i identyfikacja z prześladowcą. W przeciwieństwie do dorosłego dziecko nie może sobie recytować z pamięci wierszy, by nie stracić rozumu. Więc pytam Panią, czyje położenie jest gorsze, więźnia obozu koncentracyjnego czy dziecka?

" Przytacza Pani statystyki: 60 procent terrorystów niemieckich okazało się być dziećmi pastorów. Rozumiem zatem, że lepiej, jeśli wychowaliśmy się w rodzinie bijącego alkoholika o niskim statusie społecznym niż w rodzinie bijącego pastora?

" Możliwe, że tak, bo w przypadku pastora dochodzi cały ładunek hipokryzji. Dziecko jeszcze bardziej zmuszane jest do myślenia, że to, co mu się przydarza, jest dobre i święte.
                            
                         
                                                                                  fot.:http://www.nazi-lauck-nsdapao.com/B106Hitler.jpg

Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów

   W książce "Zniewolone dzieciństwo. Ukryte źródła tyranii", która (...) wyszła w Polsce, Alice Miller opisuje, jak postanowiła zająć się biografią Hitlera: "Empatia, to znaczy wczucie się w przeżycia dziecka, oceniane i rozumienie jego losu, odrzucenie perspektywy dorosłych, jest moim narzędziem podejrzenia, czy potrafię się zdobyć na empatię wobec dziecka, które wyrosło na największego ze znanych mi zbrodniarzy".

   Cytuję Alice Miller wiersz Wisławy Szymborskiej "Pierwsza fotografia Hitlera": "A któż to jest ten dzidziuś w kaftaniku?/ Toż to mały Adolfek, syn państwa Hitlerów!/ Może wyrośnie na doktora praw?/ Albo będzie tenorem w Operze Wiedeńskiej?(...)/ Dokąd te śmieszne nóżki zawędrują, dokąd?"

" Pani zdaniem już wtedy, kiedy Adolfek był bobasem, było przesądzone, dokąd te nóżki zawędrują? Nie mówię oczywiście o skali poczynań, ale o kierunku rozwoju.

" Tak, jego droga była już wtedy przesądzona. Ojciec go niemiłosiernie bił, codziennie, od urodzenia. Ojciec, pół-Żyd...

" Domniemany pół-Żyd.

" Tak, ale to nie miało znaczenia. Przeciwnie, te niedopowiedzenia, podejrzenia tylko zagęszczały atmosferę. Babka Adolfka ze strony ojca była przez 14 lat utrzymywana przez swojego byłego pracodawcę. Żyda z Grazu, w czasie pobytu u niego zaszła w ciążę. Jej syn Alois został dobrym urzędnikiem celny, ale domniemanie, że może być Żydem, w jego oczach niweczyło całą pozycję, na którą tak ciężko zapracował. Stąd przecież wzięło się maniakalne przekonanie Hitlera, że trzeba oczyścić Niemcy z żydowskiej krwi, tropiąc ją do trzeciego pokolenia wstecz. Żydzi reprezentowali upokarzaną, dręczoną biciem część jego ja, te, którą chciał wszelkimi sposobami usunąć z tego świata.

   Hitler wychowywał się z ciotką Johanną , siostrą matki, garbatą i cierpiącą na schizofrenię. jej zachowanie musiało w nim wzbudzać paniczny lęk. Stąd wyrok eutanazji, który jako führer wydał na ludzi chorych umysłowo. Gdy miał jedenaście lat jego ojciec zakatował go niemal na śmierć.

   Dziecko kocha rodziców, bo ta miłość jest mu niezbędna do życia. Wypiera gniew, który zamienia się w nienawiść do słabych. Niemcy stały się dla Hitlera symbolem niewinnego dziecka, które chciał obronić. Przed ojcem, przed ciotką.

" A kochająca matka " o jakiej piszą biografowie Hitlera " nic tu nie może pomóc?

" Choć go kochała, nie stanowiła dla niego żadnej podpory, ponieważ nie reagowała, kiedy ojciec go bił. Była zbyt wystraszona. Tak samo chowani byli Adolf Eichmann czy Rudolf Hess. Nie znali współczucia, tak jak dla nich nikt nie miał współczucia, gdy byli dziećmi.


Zwyczajna tresura


   W swojej książce Alice Miller zauważa, że ojciec Rudolfa Hessa nie chciał go z pewnością wychować na komendanta Oświęcimia, ale jako gorliwy katolik chciał, biciem i upokorzeniem, wykreować go na misjonarza. Dzieciństwem Eichmanna, który był przymuszany do bezwzględnego posłuszeństwa i zaprzeczania własnym uczuciom, tłumaczy Millter to, że podczas swojego procesu mógł on bez specjalnych emocji słuchać wstrząsających zeznań świadków, kiedy jednak zapomniał wstać przy odczytywaniu wyroku i zwrócono mu na to uwagę, zaczerwienił się ze wstydu.

" Ale faszyzm to nie tylko Hitler, Eichmann czy Hess. Żeby taka ideologia mogła panować, potrzebne było wprzęgnięcie w jej służby dobrych kilku milionów ludzi. Daniel Goldhagen w swojej głośnej książce "Gorliwi kaci Hitlera. Zwyczajni Niemcy i Holocaust" próbuje udowodnić, że każdy zwykły Niemiec mógł się zamienić w oprawcę. Wszyscy byli bici od urodzenia?

" Wszyscy. Hitler nie znalazłby tylu zwolenników, gdyby te dzieci były inaczej chowane. To pedagogika końca XIX i początku XX wieku umożliwiła ludobójstwo. Wówczas w Niemczech powszechnie maltretowano dzieci. Pokutuje to zresztą do dziś, ale rzadko kiedy tresurę zaczyna się tak wcześnie i prowadzi tak systematycznie. Na dwa pokolenia przed dojściem Hitlera do władzy te metody wychowania doprowadzono do perfekcji. Goldhagen pisze, że część oprawców nie była poddana indoktrynacji. Nie potrzebowali jej, ponieważ osoba, która zmuszana jest idealizować upokorzenia zaznane w dzieciństwie, przez całe życie uważa, że akry cielesne są zbawcze. Pamięć ciała zachowuje instrukcje, jak ranić innych. Jestem przekonana, że tylko osoby, które doznały psychicznego i fizycznego okrucieństwa, mogą stać się oprawcami. Co więcej " rodzicie wymierzają kary, nie pamiętając, że byli identycznie karani. To jest istota przymusu powtarzania własnego losu.


Dzieci doktora Schrebera


   W swoje książce Miller opisuje, jak wychowywano dzieci według zaleceń Daniela Schrebera, którego książki miały w Niemczech około 40 wydań. przedstawiały system wychowania dziecka od jego przyjścia na świat. Schreber twierdził, że krzyki to tylko fanaberie, przejaw uporu, który stanowczo trzeba złamać. Noworodek miał być poddawany wojskowemu drylowi i bity przy pierwszym płaczu, aż oduczy się płakać. przytulanie i okazywanie emocji uznawał Schreber za przejaw słabości, który może spaczyć charakter na całe życie. Uczył, jak ćwiczyć dziecko w sztuce rezygnowania. Opisywał sceny z własnego domu, jak to kazał niani położyć sobie dziecko na kolanach, samej jeść gruszkę i nie dać dziecku ani kawałka. Jednak się ugięła, podała kęs gruszki malcowi i została natychmiast zwolniona z pracy.

" Z takich niemowląt wyrastali oprawcy w obozach śmierci " mówi Alice Miller . " Jeden syn doktora Schrebera popełnił samobójstwo, drugi zakończył życie jako chory psychicznie. miał paranoję. Freud napisał o nim,. że żywił homoseksualne uczucia do ojca, ponieważ w jego urojeniach powtarzał się straszliwy lęk przed Bogiem, który go prześladował. A przecież to wcale nie było urojenie, on tak się bał ojca.

" Czy na podstawie różnic w stylu wychowania można wytłumaczyć, dlaczego Niemcy były podatne na faszyzm, a Rosja na komunizm?

" Pewnie tak. Nie wiem, jak w Rosji wyglądało wychowanie. Ale czy zna Pani jakieś inne powody, które by tłumaczyły faszyzm w Niemczech?

" Na ten temat napisano tysiące książek: bezrobocie, poczucie zagrożenia ...

" Hitler bezrobocie szybko zlikwidował. Zresztą bezrobocie nie prowadzi do przemocy. Jeśli ktoś tak twierdzi, dyskryminuje ludzi biednych. Znam bezrobotnych rodziców, którzy nie biją dzieci. Geny? Zawsze zdaję genetykom to pytanie: dlaczego akurat 30 lat przed dojściem Hitlera do władzy urodziło się tyle osób ze złymi genami? przecież to absurd.

   Pytam, czy wojnę w Jugosławii też jest w stanie wytłumaczyć na gruncie swojej teorii, i słyszę, że Serbowie wyjątkowo okrutnie wychowują dzieci. gdy znów próbuję oponować, mówiąc, że może nie jest to jedyne wyjaśnienie, słyszę: " Powtarza mi Pani to, co wszyscy piszą, to niech Pani też to napisze zamiast ze mną rozmawiać.


Przechowane w podświadomości


   Alice Miller opowiada o Stalinie, zrodzonym z ojca alkoholika i matki psychotyczki, też strasznie bitym w dzieciństwie.

" Był potem kochany przez miliony i cały czas bał się spisku. A on się bał, że ojciec go zabije. Tak samo Hitler był paranoicznie lękliwy. Jak inaczej wytłumaczyć ten ich strach?

Już nie próbuję wtrącać, że bali się niebezpodstawnie, bo taki los dyktatorów, że często giną wskutek spisku. Alice Miller traktuje swoją teorię jak posłannictwo, nie znosi dyskusji. Choć jestem wyjątkowo zgodnym rozmówcą " tak jak ona uważam, że pierwsze trzy lata życia decydują o naszym życiu, że nie wolno dzieci bić, że to bici biją. Nie wydaje mi się tylko, że świat można wytłumaczyć za pomocą jednej teorii.

" Mao Zedong był niemiłosiernie chłostany przez ojca, który mówią: "Muszę z ciebie zrobić mężczyznę". Mao do końca życia idealizował ojca i wymordował 30 milionów ludzi. Niech Pani mi to wytłumaczy innymi czynnikami, z całym szacunkiem dla socjologii.

   W domu Ceusescu była straszna bieda. W jednej izbie dziesięcioro dzieci, ojciec alkoholik. Rodzice nazwali go Nicolae, zapominając, że jednemu synowi już wcześniej dali to imię. Był bardzo bity. Któregoś razu, a miał wtedy 13 lat, poszedł na dworzec w Bukareszcie ukraść walizkę. Złapali go, a że w walizce było pełno literatury marksistowskiej, posadzili go w więzieniu z politycznymi. Tam poznał swoich przyszłych partyjnych towarzyszy. Zdobył ich szacunek, gdyż ochoczo mordował koty, które były więzienną plagą.

" Jeżeli maltretowane dziecko ma przetrwać " tłumaczy Alice Miller " musi wyprzeć wiedzę o tym, co się z nim dzieje. Ale wspomnienia ukryte w podświadomości skłaniają je do powtórzeń. To co Ceaisescu przeżył w dzieciństwie, zaaplikował całej Rumunii. Wprowadził tam straszną biedę i zakaz spędzania płodu.

   Zupełnie inaczej był wychowany Gorbaczow " w rodzinie, która dawała dzieciom miłość. Kiedy jego ojciec się dowiedział, leżąc ranny w lazarecie, że syn nie chodzi do szkoły, bo nie ma w co się ubrać, kazał żonie sprzedać owce i kupić mu buty i wiatrówkę. Nie jest przypadkiem, że Gorbaczow nie trzymał się władzy za wszelką cenę.

   Jedno z amerykańskich pism spytało mnie, czy dzieci z Kosowa nie staną się w przyszłości mordercami. Myślę, że nie. Przecież matki trzymają je w ramionach, cały świat chce im pomóc. One swoje przeżycia mogą przerobić, uzewnętrznić, przelać na papier.

" Austriacki pisarz Peter Handke zatrwożył swoich czytelników i przyjaciół, opowiadając się po stronie Miloszevicia. Pisze Pani o ciężkich doświadczeniach Handkego z dzieciństwa. Czy łączyłaby Pani te fakty?

" Możliwe, ale nie chcę mówić o trudnych sprawach żywych.

Na wykładzie Alice Miller opowiadała o badaniach nad maltretowanymi dziećmi rumuńskimi.

   Tomografia komputerowa wykazała zmiany w ich mózgach. Partie mózgu odpowiedzialne za kontrolę emocji były o 20-30 procent mniejsze niż u innych dzieci, co naukowcy wyjaśniają niszczeniem połączeń nerwowych przez hormony wydzielane w stresie.

" Małpy hodowane przez atrapy są agresywne i nie umieją dbać o potomstwo " mówiła. " Dlaczego sądzić, że te same prawa nie dotyczą potomstwa człowieczego?

   Przytaczała badania nad 400 Niemcami, którzy działali w ruchu antynazistowskim bądź ratowali Żydów. Stwierdzono, że jedynym elementem odróżniającym ich od nazistów był sposób wychowania. W domach przyszłych antynazistów kary cielesne były rzadkie i związane z konkretnym przewinieniem. U oprawców ojciec sięgał po pas nie wtedy, kiedy dziecko zawiniło, ale kiedy był pijany albo rozdrażniony.


Świadek może pomóc

   " Nie tylko Hitler miał traumatyczne relacje z ojcem. Podobnie było z Brunonem Schultzem albo Franzem Kafką. Co decyduje, czy cierpienie dziecka przetworzy się na literaturę, na zadawanie cierpienia innym czy na akty autodestrukcji? Czy ten decydujący moment też sytuuje Pani w dzieciństwie?

" Jeżeli w domu dziecko pozna coś innego niż okrucieństwo, to nie stanie się Hitlerem. Wystarczy, że będzie ktoś, kogo nazywam świadkiem pomocnym albo pomocnikiem " to może być starsza siostra, brat, babcia, ktoś, kto lubi dziecko " by nie stało się zbrodniarzem. Także dorosłym pomóc może poznanie człowieka oświeconego, przyjaznego. Kafka miał bardzo ciężkie dzieciństwo, ale w wieku dojrzewania nawiązał serdeczny kontakt z siostrą, która go kochała, rozumiała, popierała. Dlatego nie stał się zbrodniarzem. Ale umarł na gruźlicę w wieku 40 lat. Dlaczego?

" Chce Pani powiedzieć, że gruźlica to autoagresywna choroba?

" Prawdopodobnie tak było w tym przypadku. Milena, jego przyjaciółka w ostatnich latach życia, go rozumiała, ale to go nie uratowało, co mnie dziwi. Może dlatego, że nie wystarczy rozumieć obecnie życia, trzeba zrozumieć, co się stało w dzieciństwie. Kafka napisał do ojca list, w którym opisywał swoje cierpienia (drukowany pośmiertnie), i błagał matkę, by go ojcu przekazała, sam nie miał odwagi. Matka nigdy tego nie zrobiła. To znaczy, że cierpienie syna jej nie interesowało.

   Ojciec Dostojewskiego był okrutny, zabijał poddanych. Ale matka go bardzo kochała. Dostojewski nie stał się zbrodniarzem, miał za to epilepsję.

   Świadek może pomóc, sprawić, że dziecko stanie się artystą, poetą, pisarzem. Żeby jednak naprawdę wyzdrowiało, musi przy czyimś wsparciu przypomnieć sobie wyparte doświadczenia z dzieciństwa, uprzytomnić sobie, jaką krzywdę mu zadano. Świadków poznanych w okresie dorosłości nazywam świadkami oświeconymi i piszę swoje książki w nadziei, że ta grupa się poszerzy. Kierowana tą samą nadzieją daję też Pani ten wywiad.

Stopniowo coraz lepiej


   " Pani słowa są bardzo ważne w Polsce, gdzie poseł partii chrześcijańskiej publicznie chwali się, że bije własne dziecko, a w telewizji ktoś opowiada z przekonaniem, że sam był bity i wyrósł na porządnego człowieka, więc tak też wychowuje córkę. Ale czy przeczytanie książki lub wywiad może pomóc, skoro dziecięce przeżycia są zepchnięte głęboko w podświadomość?

" Tak. Kiedyś w Londynie przyszedł do mnie po wywiadzie czarny student i powiedział, że był maltretowany fizycznie i seksualnie. zapytałam, skąd to wie, bo bardzo często dzieci wypierają takie przeżycia. On się dowiedział o tym z moich książek, wcześniej wzrastał w przekonaniu, że to, co z nim robiono, mieściło się w naturalnym porządku świata.

" Wiek XX, wiek Holocaustu, to wiek wyjątkowo okrutny, a przecież dzieci cywilizacji zachodniej traktowano generalnie lepiej niż w poprzednich wiekach.

" Naprawdę Pani uważa, że dzieci były wychowywane w trosce i szacunku?

" Nie wszystkie, ale jednak nie tak okrutnie jak wcześniej. O metodach stosowanych w XVIII wieku można przeczytać w książce "Czarna pedagogika", na którą się Pani powołuje. Potem było stopniowo coraz lepiej. Bunt lat 60 obrodził w społeczeństwie amerykańskim i zachodnim liberalnymi metodami wychowawczymi, relacje zaczęto opierać na miłości, a nie na posłuszeństwie.

" Często myli się zaniedbanie z wolnością. Wiele dzieci zostało wtedy zaniedbanych.

" Ale też spora jest liczba dorosłych wychowanych na podręcznikach dobrodusznego, permisywnego Spocka. Czy świat stał się od tego lepszy?

" Dzieci wychowane z szacunkiem nie pójdą zabijać mniejszości narodowych, o tym mogę zapewnić. W Niemczech metody wychowawcze bardzo się zmieniły i odmieniło to społeczeństwo. uważa, że największy wpływ wywarli Amerykanie stacjonujący tam od wojny. Oni pokazywali inny styl, rozbijali utarte poglądy.

   Miałam w Niemczech pacjentkę, której matka była nazistką. Jechała z nią zaraz po wojnie pociągiem, czarny Amerykanin chciał dać dziewczynce czekoladkę, matka zabroniła ją przyjąć. Powtarzała: "Jak mogła zwyciężyć armia, której oficerowie trzymają nogi na stole". Niemcy byli przekonani, że tylko surowe wychowanie pozwoli wygrać wojnę, a następne pokolenie już nie miało powodu w to wierzyć.

   We wszystkich swoich książkach Alice Miller powtarza, że zawsze jest adwokatem dziecka, które widzi w pacjencie. W książce "Pamięć wyzwolona. Jak przerwać łańcuch toksycznego dziedzictwa" zarzuca dorosłym, że wykorzystują dziecko jako zbiorniki niechcianych emocji, protezy zaburzonego poczucia wartości, przedmiot władzy i przyjemności. Freudowi zarzuca, że przypisuje dziecku instynkty: seksualne i agresji, oskarżył bezbronne dziecko, a stanął w obronie dzierżących władzę rodziców. W książce "Dramat udanego dziecka. Studia nad powrotem do prawdziwego Ja" rodzicom przypisuje odpowiedzialność za perwersje seksualne dzieci, ich nerwice natręctw, alkoholizm czy depresje.

" Czy to nie okrucieństwo " pytam " oskarżanie rodziców, którzy przecież strasznie cierpią, widząc, co dzieje się z ich dziećmi chorymi na anoreksję czy depresję?

" A Pani naprawdę sądzi, że decydują złe geny?

" Sądzę, że choroba psychiczna może być skutkiem defektu mózgu. Morderca może mieć wrodzone zaburzenia mózgu, które powodują, że nie czuje empatii, nie jest w stanie wyobrazić sobie, co dzieje się z drugim człowiekiem.

" Przychodzimy na świat z jakimiś skłonnościami, talentami, mamy też za sobą historię dziewięciu miesięcy, ale to, co się dzieje z nami dalej, zależy od środowiska, czyli na początki " od rodziców. Ja im chcę pomóc, a nie oskarżać. Próbuję ich informować, żeby im dać szansę. Tylko muszę przejść przez ból ujawnienia tego, co sami przeżyli w dzieciństwie, i co oddają swoim dzieciom. To mają mi za złe.

" Znam rodzinę, gdzie ojciec ostro bił dzieci, powtarzając przy tym, że "prawdziwy mężczyzna nie płacze". Jeden syn został wybitnym działaczem społecznym, drugi alkoholikiem. Nie chcę przez to powiedzieć, że należy bić dzieci, żeby produkować działaczy społecznych, tylko że losy bitych dzieci nie są może aż tak przesądzone.

" Wrodzone talenty mogą tu grać dużą rolę.

" Ameryka żyje sprawą masakry dokonanej przez dwóch uczniów w Littleton. Obaj pochodzili podobno z rodzin liberalnych, otwartych, szanujących podmiotowość dziecka.

" To nieprawda. Śledzę tę sprawę w Internecie. Tam jest głęboka patologia. To rodzice twierdzą, że wszystko było u nich w porządku. Jak oni mogą tak mówić, skoro jeden z tych chłopców opowiadał, że chce wybić całe miasto? Jak rodzicie mogą nie słyszeć, co mówi ich dziecko?

" Czy jest Pani za penalizacją bicia dzieci?

" Stanowczo tak.


W furii i na zimno


   Po rozmowie z Alicją Miller byłam umówiona na kolację w gronie przyjaciół. Zaczęłam rozmowę o biciu. W gronie czterech osób byłam jedyną, która nie była bita jako dziecko. Moją przyjaciółkę biła matka. Znam ja, charakterna pani, ale w dobrym stylu dystyngowanej damy.

" Tłukła mnie z furią, z całej siły, za drobne przewinienia, za spóźnienie, pyskowanie, a potem obiecywała prezenty, kupowała mi nowe sukienki. Do tej pory, jak mama mówi, że mi coś kupi w prezencie, to cała sztywnieję.

Przyjaciółka uderzyła swojego syna tylko raz w złości. On jej to do tej pory przypomina i ona do tej pory to rozpamiętuje.

   Gdy podsumowałam: "Troje bitych dzieci na czworo", znajomi zaczęli się wycofywać. "Nie, nie, ja po prostu dostawałem jakieś klapsy " powiedział ten, który chwilę wcześniej przyznał, że spuszczano mu lanie pasem. A drugi próbował mnie przekonać, że był lepiej bity, bo nie w furii, ale następnego dnia, na spokojnie. Powiedziałam, że zdaniem Alice Miller właśnie takie biecie sieje największe spustoszenie w psychice dziecka, bo żeby przyjąć obraz sprawiedliwie karzącego ojca, musi ono zatracić kontakt ze swoim bólem i gniewem. " To prawda " wyznał " pamiętam te noce przerażenia i od rana oczekiwanie na głos ojca: "Marku, proszę cię na chwilę do mnie". Chwilę potem Marek dodaje, że przecież nie da się chować dzieci (ma ich dwoje) bez klapsów. Gdy oponuję, pyta: " I nigdy nie masz ochoty przylać swoim dzieciom? Odpowiadam przecząco, a on patrzy na mnie z niedowierzaniem.

Źródło:
http://forumhumanitas.ipbhost.com/index.php?act=ST&f=25&t=423&st=0#entry9871

***************************************************


Alice Miller
KLAPS TO PONIŻENIE LUDZKIEJ ISTOTY




   Liczne badania dowiodły, że wprawdzie kary fizyczne wymuszają zrazu na dziecku posłuszeństwo, ale jeśli w porę nie przyjdą mu z pomocą uświadomieni ludzie, powodują później ciężkie zaburzenia charakteru i zachowań. nauczyli się zatem za młodu czcić okrucieństwo, a potem znajdowali usprawiedliwienie dla wymordowania milionów ludzi. A inne miliony ludzie, także wychowywanych w warunkach przemocy, w tym im pomagały.

   Kiedy w 1977 roku miano wprowadzić w Szwecji zakaz bicia dzieci, 70 procent ankietowanych obywateli wypowiedziało się przeciw takiej ustawie. W 1997 roku było jej już przeciwnych tylko 10 procent. Liczby te wskazują, jak bardzo się zmieniła społeczna mentalność w ciąg dwudziestu lat. Nowy przepis prawny mógł wreszcie położyć kres temu zgubnemu obyczajowi.

   Nie wolno już dłużej uznawać, że to dobre prawo rodziców, by mogli wyładowywać na swoich dzieciach własne nagromadzone afekty. Często jeszcze bronimy poglądu, że łagodna kara cielesna w postaci klapsów jest czymś nieszkodliwym, bo od małego wpojono nam to przekonanie, tak samo jak niegdyś wpojono je naszym rodzicom. Pomagało ono bitym dzieciom łatwiej znosić doznany ból. Ale właśnie rozpowszechnienie tego poglądu okazuje się szczególnie szkodliwe, gdyż prowadzi do tego, że w każdym pokoleniu biciem upokarza się ludzi, którzy uważają to za całkiem normalne i uprawnione.

   Planowany na terenie całej Europy zakaz kar cielesnych przewiduje nie tylko stosowanie sankcji karnych wobec rodziców, ile ich pouczenie i udzielenie im wsparcia. Sąd mógłby zobowiązać rodziców, którzy wykroczyli przeciw temu prawu, do zapoznania się ze skutkami kar cielesnych. Należy jak najszerzej rozpowszechniać znajomość zgubnych skutków "niewinnych klapsów", gdyż nieświadome, bezmyślne wychowywanie do stosowania przemocy rozpoczyna się bardzo wcześnie i często wywiera skutki na całe życie. A skutki te mogą decydować o przyszłości całego społeczeństwa.

Gazeta Wyborcza, Sobota-Niedziela 29-30 maja 1999.

Źródło:

**********************************************

 
Z postu 
http://forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...findpost&p=6847

Artykuł Ireny Koźmińskiej, Polityka, lipiec 1998 
„Szanuj dziecko swoje”


   "Wiadomo dzisiaj, że mózg człowieka w momencie narodzin nie jest jeszcze w pełni ukształtowany. Maltretowanie lub zaniedbywanie dziecka powoduje, że jego mózg, poddany ciągłemu działaniu hormonu stresu, doznaje uszkodzeń i zasklepia się w kalekiej formie nie rozwijając pewnych partii m.in. odpowiedzialnych za wyższe emocje, takie jak współczucie czy altruizm. U dzieci maltretowanych części mózgu zawiadujące tymi emocjami są nawet o jedną trzecią mniejsze niż u pozostałych. Doświadczenia na małpach wykazały, że zwierzęta pozbawione we wczesnym dzieciństwie troskliwej opieki stawały się agresywne i skłonne do zabijania przedstawicieli swego gatunku. U dzieci brak ciepła fizycznego i emocjonalnego kontaktu z opiekunem oraz przemoc wiodą do podobnych skutków.

   Oryginalnych dowodów na rzecz tej tezy dostarczył głośny wykład Alice Miller (autorki m.in. „Dramatu małego dziecka”) wygłoszony podczas Konwencji Międzynarodowego Towarzystwa Psychohistorycznego w Nowym Jorku w czerwcu br. Głównym przedmiotem swych studiów uczyniła Miller hitleryzm starając się dociec jego psychologicznych źródeł. Tytuł wykładu - „Polityczne konsekwencje przemocy wobec dziecka”.

   Hitleryzm – zdaniem Mille r- był jednym z najbardziej niepojętych wydarzeń w historii ludzkości. Masowe ludobójstwo, w tym planowa eksterminacja Żydów i osób upośledzonych, która odbywała się przy skwapliwym współudziale tysięcy niemieckich urzędników i przyzwoleniu szerokich rzesz społeczeństwa, nie znajduje do dziś satysfakcjonujących wyjaśnień. Tłumaczenie tego zjawiska antysemityzmem, propagandą nazistowską lub kryzysem ekonomicznym jest niewystarczające. Miller wiąże fakt bezprecedensowych zbrodni nazistowskich w czasie II wojny światowej z panującą w Niemczech na przełomie wieków i powszechnie stosowaną w niemieckich domach pruską doktryną pedagogiczną opracowaną przez dr. Daniela Schrebera.

   Istotą nauk, kierowanych do milionów niemieckich rodziców, było przekonanie, że niemowlę od pierwszego dnia życia ma być uczone dyscypliny. Nie wolno mu było zapłakać; nie mogło domagać się jedzenia; miało być absolutnie posłuszne, a posłuszeństwo egzekwowane było przy pomocy bicia i metod tak bezwzględnych, że - jak zapewniał twórca owej pedagogiki – „procedura taka jest potrzebna raz, najwyżej dwa razy, po czym dorosły staje się na zawsze panem dziecka. Od tej chwili wystarczy spojrzenie lub znaczący gest, by przywołać dziecko do porządku”. Rodzicom zabraniano przytulać czy pieścić dziecko, by go nie psuć. Niemieccy rodzice, w najlepszej wierze, stosowali zalecenia Schrebera skazując swe dzieci na niewyobrażalne, systematyczne cierpienia fizyczne i emocjonalne.

   Aby przetrwać nieludzkie traktowanie - tłumaczy Miller- dziecko musi wyrobić w sobie mechanizm obronny. Musi wyprzeć się swego bólu, a maltretowanie uznać za normę. Dlatego poniżanie i przemoc, przy braku jakiejkolwiek pomocy, alternatywy czy możliwości ucieczki, mogą wpoić ofierze podziw dla okrucieństwa i przekonanie, że bicie jest nieszkodliwe, a kary cielesne usprawiedliwione. Przekonanie to, zakodowane w podświadomości, może dojść do głosu wiele lat później, ponieważ dzieci brutalnie traktowane często nie wykazują natychmiastowych objawów zadanego im gwałtu. Zawsze jednak, wcześniej czy później, najczęściej wówczas, kiedy dręczone dzieci same zostają rodzicami, dochodzi do powtórzenia rodzinnej tragedii. Jako dorośli czynią swym dzieciom dokładnie to, czego doświadczyli od własnych rodziców.


   Dopóki prześladowca nie uświadomi sobie - często jedynie dzięki psychoterapii - przyczyn swych sadystycznych skłonności, będzie nieustannie szukał ofiar, na które mógłby przerzucać własny strach i nienawiść, jakich źródłem był przed laty brutalny rodzic lub opiekun. Nienawiść ta, według Miller, jest konsekwencją złości i desperacji odczuwanych przez maltretowane dziecko w okresie, gdy często jeszcze nawet nie umiało mówić. Jest ona zarazem pancerzem, który pozwalał dziecku przeżyć nieludzkie traktowanie.

   Przenosząc tę prawidłowość na zjawisko hitleryzmu, Miller poddaje dokładnej analizie wczesne dzieciństwo jego twórcy. Adolf Hitler jako dziecko był katowany i poniżany przez ojca. W relacji z ojcem - uważa Miller - doszukać się też można przyczyn szczególnej nienawiści Hitlera do Żydów. Babka Hitlera ze strony ojca pracowała przez pewien czas w domu bogatego żyda w Grazu i wkrótce po powrocie do swej wioski w Braunau urodziła dziecko, Aloisa, późniejszego ojca Hitlera. Przez 14 lat otrzymywała pieniężne wsparcie od swego pracodawcy, co nie pozostawiało wątpliwości odnośnie powodów tej pomocy.

   W atmosferze antysemityzmu panującego w austriackiej wsi był to dramat dla rodziny Hitlera, zwłaszcza dla Aloisa. Uczucia hańby, poniżenia i nienawiści wynikających z ukrywanego faktu, że jego ojcem był Żyd, nie mogły wymazać zaszczyty, jakie zdobył w randze oficera. Jedynym - i bezkarnym zarazem - ujściem dla jego wściekłości było codzienne niemiłosierne bicie syna. Maltretowane dziecko rozwinęło więc w akcie samoobrony maniakalną ideę, ze musi nie tylko siebie , ale całe Niemcy , a nawet świat oczyścić z żydowskiej krwi.

   Nie tylko z żydowskiej. W domu Hitlerów mieszkała przez lata chora na schizofrenię ciotka Johanna, której niepoczytalne zachowanie napawało małego Hitlera przerażeniem. Jako dorosły nakazał wymordowanie wszystkich niepełnosprawnych i chorych umysłowo, by uwolnić społeczeństwo od tego „balastu”. Niemcy stały się dla Hitlera symbolem niewinnego dziecka, które chciał chronić przed niebezpieczeństwem, jakie dosięgło jego samego. „Absurd? Uproszczenie? Takie postępowanie jest całkiem logiczne i normalne.” Matka Hitlera, która beznadziejnie poddała się tyranii męża, nie stanowiła dziecka żadnej podpory. Jej strach wsiąkł również w podświadomość dziecka. 

   Hitler nie znalazłby jednak tak szerokiego poparcia dla swoich morderczych działań, gdyby wzorzec wychowania jakie sam odebrał, nie był tak powszechny w ówczesnych Niemczech i Austrii - mówi Miller. W przypadku wszystkich tyranów, których życiorysy Miller przestudiowała, powtarzał się bez wyjątku ten sam schemat. Stalin, który skazał na śmierć miliony ludzi, był regularnie bity przez brutalnego ojca pijaka, nie znajdując żadnej ochrony u matki. Wciąż nawiedzany lękiem przed niebezpieczeństwem, do końca życia idealizował swych rodziców. Także Mao, za sprawą którego cierpiały i ginęły miliony ludzi, był w dzieciństwie katowany przez swojego ojca, surowego nauczyciela, który przy pomocy bicia postanowił zrobić ze swego syna mężczyznę. Wszyscy znani z wyjątkowego okrucieństwa zbrodniarze wojenni odebrali w dzieciństwie brutalne wychowanie.

   Małe dziecko narażone na przemoc ze strony najbliższych nie może ani obronić się, ani uciec. Porównując jego sytuację z położeniem więźnia obozu koncentracyjnego Miller twierdzi, że jest ona w pewnym sensie gorsza. Dorosły więzień obozu jest w pełni świadom wyrządzanego mu zła, odczuwa nienawiść do oprawców, może o swych odczuciach porozmawiać z towarzyszami niedoli, może w swej rozpaczy obwiniać ludzi, Boga lub los. Dziecko nie ma żadnej z tych możliwości. Wobec braku wcześniejszych doświadczeń nie wie, że znęcanie się nad nim jest wynaturzeniem, więc choć cierpi, przyjmuje to za coś naturalnego. Pomimo zadawanego mu bólu kocha rodziców, gdyż miłość ta jest mu niezbędna do życia. Nienawiść do nich jest wypierana ze świadomości tym bardziej, że jest ona zakazana kulturowo. Dziecko nie ma zwykle komu zwierzyć się ze swoich uczuć - tym trudniejszych do wyrażenia, że nie zawsze uświadomionych, zawsze natomiast bardzo skomplikowanych. Według Miller nie tyle samo cierpienie, co niemożność jego wyrażenia staje się przyczyną psychicznej patologii.

   Zdławione reakcje znajdują więc ujście dopiero po latach w aktach samo estrukcji (nerwica, uzależnienie od narkotyków, samobójstwa, choroby psychiczne) albo w agresji skierowanej przeciw słabszym (w tym własnym dzieciom) lub przeciw mniejszościom. Obiekty nienawiści różnią się w różnych krajach i kulturach, ale mechanizm jest ten sam. Dziecięce fantazje o zemście znajdują zastępcze ofiary i budują zastępcze ideologie nienawiści, by uzasadnić swą paranoję.

   Wyjaśnienie historii holocaustu, zastrzega się Miller, jest na pewno bardziej złożone - stał za nim cały rozbudowany system filozoficzny i polityczny nazistowskich Niemiec. Jednocześnie uznanie, że brutalne wychowanie jest jedyną przyczyną zbrodni, mogłoby doprowadzić do zdjęcia z przestępców odpowiedzialności za ich czyny, gdyż oznaczałoby to, że są w pewnym sensie chorzy. Żadne zaś wychowanie, uważa Miller, nawet najbardziej okrutne, nie daje licencji do mordowania

Czasy II wojny światowej obok terroru nazistowskiego przyniosły także przykłady niezwykłego poświęcenia dla ratowania życia innych. Alice Miller spędziła wiele czasu poszukując źródła takich różnic w zachowaniu ratujących i zbrodniarzy. Na podstawie kilkuset wywiadów z ratującymi, zamieszczonych w opracowaniu Samuela P. and Perla M. Qlindera „The Altrustic Personality: Rescueres of Jews in Nazi Europe”, ustaliła, że jedynym wspólnym elementem w życiorysach tych osób , elementem, który zasadniczo odróżniał ich od oprawców, był rodzaj otrzymywanego domu wychowania. Niemal wszyscy ratujący stwierdzali, że w ich rodzinie panowała dyscyplina oparta na tłumaczeniu i argumentach, nie na karach. Kara cielesna należała do rzadkości i nigdy nie była wyrazem ślepej rodzicielskiej furii.

   Tłumaczenie dziecku, co w jego postępowaniu rodzic uważa za niewłaściwe, jest dowodem zaufania do generalnie dobrych intencji dziecka - uważa Miller. Jest też wyrazem szacunku i wiary rodzica w możliwość rozwoju dziecka i poprawy jego zachowania. Ludzie, którzy otrzymują od rodziców takie wsparcie, chętnie idą w ich ślady. Wspólną cechą wszystkich ratujących była wiara w siebie. 80 proc. spośród nich stwierdziło, że nikogo w tej sprawie nie pytali o radę. Uważali, że po prostu muszą to zrobić. Nie mogli bezczynnie przyglądać się złu.

* * * * *

   Nie potrzeba sadystycznej doktryny pedagogicznej, by wyrządzać dzieciom krzywdę. Bicie i poniżanie dzieci w większości krajów jest wciąż społecznie akceptowaną formą ich „wychowywania”. Daje ono tym samym łatwe i bezpieczne ujście dla nagromadzonej w dorosłych agresji. Rodzice dzielą ten przywilej z nauczycielami, wychowawcami i wszystkimi innymi dorosłymi w życiu dziecka. Dla wielu z nich słowna lub fizyczna przemoc wobec dziecka jest jedyną formą wyładowania ich nieuświadomionej, wczesnodziecięcej nienawiści. Poczucie bezkarności tworzy zachętę, a powszechność tych praktyk rozgrzesza z wyrzutów sumienia .

   Znęcanie się nad dzieckiem może przybierać tysiące form. Może być oczywiste jak bicie, znieważanie słowne czy wykorzystywanie seksualne. Może polegać na zaniedbywaniu, odrzucaniu emocjonalnym czy zastraszaniu (horror i przemoc płynąca z telewizji są także formą gwałtu na dziecięcej psychice i umysłach). Może mieć postać bardziej subtelną - manipulacji dzieckiem przy pomocy poczucia winy, szantażu, wyśmiewana, krytykowania, narzucania swej woli pod sztandarem „to dla twego dobra” i „robię to z miłości dla ciebie”.

   W każdym z tych przypadków dorosły kosztem dziecka zaspakaja własne potrzeby lub własne ambicje, nie zdając sobie zwykle sprawy ani z prawdziwych motywów swego postępowania, ani tym bardziej z jego konsekwencji. Niszczenie dziecięcej psychiki odbywa się nie tylko w rodzinach pijackich i dysfunkcyjnych, ale także w tzw. dobrych domach, o czym przekonują się z bólem rodzice narkomanów, anorektyczek i samobójstw.

   Maltretowaniu dziecka - o ile nie wiedzie ono do bezpośrednich okaleczeń lub śmierci - towarzyszy brak społecznego zainteresowania i interwencji opartych na przekonaniu, że jest ono nieszkodliwe, rodzic ma do niego prawo, a dziecko o nim zapomni. Nauka dowodzi jednak, że wszystkie doświadczenia, nawet z najwcześniejszych dni życia, są przechowywane w „pamięci ciała” , w podświadomości czekając na swój czas. Sumując rozważania Alice Miller i wielu wybitnych współczesnych psychologów można powiedzieć,

że gdyby dekalog naszych zasad poszerzyć o jedno przykazanie - „Szanuj dziecko swoje”- okazałoby się zapewne, że z przestrzeganiem pozostałych byłoby znacznie mniej problemów.

Irena Koźmińska"
 Mar 4 2005, 08:10 PM

************************************************
***


http://forumhumanitas.ipbhost.com/index.ph...findpost&p=9510
Z Polityki NUMER 03/2005 (2487) 
„Zanim przyłożysz..."


"Połowa ankietowanych przez CBOS nie bawi się w subtelności. Dziecko jest własnością rodziców i to oni mają prawo decydować, co jest dla jego dobra, co nie jest, i nikomu nic do tego. Otóż: nie ma karania fizycznego i upokarzania dla dobra. Jest – tylko i wyłącznie dla niedobra.

Kijem i mieczem

Czym i jak się bije
Jak karzesz swoje dziecko (w proc.)
klapsy 63,1
bicie przez ubranie pasem lub innym przedmiotem 38,1
pociąganie za ucho 25,7
stawianie w kącie 25,7
szarpanie 20,9
bicie pasem na goły tyłek 17,9
zmuszanie do klęczenia 15,9
bicie w twarz 14,2
przetrzymywanie w zamkniętym pokoju 5,8
bicie pięściami, kopanie 2,9
brutalne bicie z uszkodzeniem ciała 1,7
inne 3,0
(z badań Grażyny Fluderskiej i Moniki Sajkowskiej)"

*****************************************************



"Apel do Komitetu Pokojowej Nagrody Nobla 
o przyznanie Nagrody Alice Miller


My, niżej podpisani, apelujemy o przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla pisarce i psychoterapeutce, Alice Miller. Naszym zdaniem Jej odkrycia dotyczące przyczyn okrutnych i brutalnych zachowań(popełnianych indywidualnie, w zaciszach domowych oraz w zbiorowych aktach przemocy) mogą znacznie przyczynić się do budowania pokoju na świecie. Jesteśmy przekonani, że praca Alice Miller miała wpływ na wprowadzenie w wielu krajach prawa zabraniającego stosowania kar cielesnych wobec dzieci. Odkrycia Alice  Miller mają praktyczne zastosowanie, polegające na wzmocnieniu podstaw pokoju na świecie poprzez propagowanie wychowania z poszanowaniem integralności dzieci, które będą miały szansę wyrosnąć na kobiety i mężczyzn pełnych empatii, zdolnych do współczucia, wrażliwych na drugiego człowieka.

Praca Alice Miller w całości poświęcona jest studiom nad konsekwencjami dziecięcej traumy. Bada Ona związek między wychowaniem opartym na przemocy, a agresją stosowaną przez ofiary takiego wychowania w dorosłym życiu. Kary cielesne stosowane są
wobec 80-90% dzieci na całym świecie, można zatem powiedzieć, że problem dotyczy całej ludzkości.

Upokarzanie, znęcanie się i okrutne, bolesne razy, na jakie narażone są dzieci, wprowadzają do społeczeństw przemoc objawiającą się nie tylko w przestępczości i zachowaniach kryminalnych, ale również w agresji politycznej, społecznej i militarnej. 

Alice Miller jest pierwszą osobą, która zwróciła uwagę na fakt, że dzieciństwo dyktatorów odpowiedzialnych za najstraszniejsze zbrodnie XX wieku (Hitlera, Stalina, Mao Tse Tunga, Ceauscescu i Saddama Husseina) pełne było przemocy i agresji ze strony ich rodziców
i nauczycieli. Tyrani ci sprawowali władzę nad populacjami, których członkowie sami byli ofiarami brutalnych metod wychowawczych, a tym samym byli predysponowani do poddawania się brutalności swych politycznych przywódców poprzez aktywne ich wspieranie lub brak wyraźnego sprzeciwu wobec ich bestialskich praktyk.

Badania Alice Miller pokazują jak dramatyczne są skutki stosowania kar fizycznych wobec dzieci. Wpaja się im, że przemoc jest potrzebna, jeśli tylko stosowana jest "dla ich dobra". W ten sposób, poprzez bezduszną manipulację, głęboko destabilizuje się psychikę dziecka i jego poczucie bezpieczeństwa w świecie. Zdolność ocenienia co jest dobre, a co złe, zostaje zakłócona.

Poczucie spójności i logiki zostaje zaburzone poprzez dawanie dziecku sprzecznych komunikatów: "Krzywdzę cię..., ale to dla twojego dobra". Młode umysły poddawane tak okrutnemu i niezrozumiałemu
oddziaływaniu ze strony najbliższego otoczenia (najczęściej rodziców), w późniejszym życiu są bardzo
podatne na wszelkie kłamstwa i demagogię. Osoby wychowywane w takim krzywdzącym, niestabilnym środowisku, są często skłonne do brania udziału w nawet najbardziej zbrodniczych przedsięwzięciach.
Dzieje się to niejednokrotnie pod płaszczykiem "czynienia dobra dla narodu, rasy, religii albo klasy społecznej", szczególnie jeśli jej liderzy znajdują kozła ofiarnego, na którym zbiorowo wyładowuje się gniew nagromadzony w pełnym cierpienia i upokorzeń dzieciństwie.

Nie sposób pominąć społeczne i polityczne konsekwencje wychowania opartego na przemocy, takie jak plagi uzależnienia od narkotyków, alkoholu, nikotyny, przemoc małżeńską i oczywiście przenoszenie "wychowawczej", "pedagogicznej" brutalności i okrucieństwa z pokolenia na pokolenie. Wszystkie te konsekwencje są dziś zauważane przez Światową Organizację Zdrowia i zostały przedstawione w najnowszym raporcie na temat przemocy (listopad 2002). 

Spostrzeżenia Alice Miller oparte są na wieloletniej praktyce psychoterapeutycznej i szerokich badaniach z zakresu historii, literatury, socjologii, biologii i antropologii. Zostały również potwierdzone bardzo zaawansowanymi badaniami funkcjonowania mózgu. Badania te wykazują, że wczesnodziecięca trauma może powodować patologiczne zmiany w neuronach, szczególnie w części mózgu odpowiedzialnej za emocje.

Badania Alice Miller to nie tylko teoria. Wywarły one wyzwalający, uwalniający wpływ na wielu czytelnikach i z całą pewnością przyczyniły się (bezpośrednio bądź pośrednio) do wprowadzeniu w 12 krajach przepisów zabraniających stosowania kar cielesnych wobec
dzieci.

Idee Alice Miller przyświecają działaniom wielu stowarzyszeń walczących na całym świecie przeciwko stosowaniu przemocy w procesie wychowania. Przemoc ta wydaje się mieć szczególnie wielkie rozmiary w Afryce, gdzie bicie jest wciąż dozwolone i uważane za
skuteczną metodę wychowawczą i edukacyjną. Jednoznaczne potępienie stosowania kar cielesnych często utrudnione jest przez fakt, że dzieci będące ich ofiarą identyfikują się ze swoimi rodzicami, których przecież bardzo kochają. Z tego powodu jest im niezwykle trudno w dorosłym życiu kwestionować metody wychowawcze przez nich stosowane, wiąże się to bowiem z odrzuceniem iluzji o doskonałości rodziców i przeżyciem bólu, złości i głębokiego smutku.

Przyznanie Pokojowej Nagrody Nobla Alice Miller z całą pewnością przyczyni się do
zmiany powszechnych opinii na temat stosowania przemocy w procesie wychowaniai zainspiruje odpowiedzialnych polityków do głębszego przyjrzenia się skutkom stosowania
kar cielesnych, a w konsekwencji sprawi, że będą oni bardziej skłonni podjąć działania zmierzające do ich zakazania.


Życie i dokonania naukowe Alice Miller:


Alice Miller urodziła się w Polsce.
Studiowała w Bazylei, w Szwajcarii, gdzie uzyskała tytuł doktora.
Pracowała jako terapeutka praktykując psychoanalizę. W późniejszym okresie zaniechała stosowanie metod psychoanalizy, jako zaprzeczającej i przyczyniającej się do wypierania prawdy o przemocy stosowanej wobec dzieci.
W roku 1986 otrzymała nagrodę im. Janusza Korczaka (przyznawaną w Nowym Jorku).

Wykaz publikacji

1979 Dramat udanego dziecka: studia nad powrotem do prawdziwego Ja
1980 For Your Own Good
1981 Thou Shalt Not Be Aware
1985 Pictures of a Childhood
1988 Banished Knowledge
1988 The Untouched Key
1990 Kiedy runą mury milczenia
1994 Dramat udanego dziecka (wersja poprawiona)
1997 Ścieżki życia
2001 Pamięć wyzwolona
2004 The Body Rebells

Książki Alice Miller zostały dotychczas przetłumaczone na 21 języków, między innymi: angielski, czeski, duński, fiński, francuski, hebrajski, hiszpański, holenderski, japoński, koreański, łotewski, norweski, polski, portugalski, rosyjski, serbski, słowacki, szwedzki,
turecki, węgierski, włoski.
(...)
Anna Ceglińska, Andrzej Kubicki i Przyjaciele.

Źródło:
  Okładka jednej z ostatnich prac A.Miller

 

Optymista mówi "dopiero", pesymista, że już godzina:  
   
Pomóż proszę, kliknij...  
 
 
Wirtualny spacer po WSBiP... (kliknij)  
  ...poznaj albo powspominaj...  
Skutecznie pomagają innym. Możesz dołączyć  
  ***SZUKASZ POMOCY?

logo Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
***A może Ty chcesz też pomagać? Organizacja Pozarządowa- STOWARZYSZENIE PROREW




Woluntariat Studencki "PROJEKTOR"

 
eko  
 

Koniczynka.org

...
Licznik odwiedzin
od 10 stycznia 2008 roku
               Licznik
.
 
___Sylwester Scisłowicz Kielce