Strona Sylwestra Scisłowicza
ZAPRASZAM  
  STRONA GŁÓWNA
  Dla seminarzystów-wybrana bibliografia
  Dla seminarzystów- opracowania mogące się przydać
  Dla seminarzystów-narzędzia badawcze i inne pomoce
  Komunikaty
  Wybrane publikacje własne
  Refleksje i inspiracje
  => Biblia- Przeciw obłudzie
  => Carter J-Wredni ludzie
  => Coelho P.-Podręcznik Wojownika Światła
  => Dąbrowski K.- Nadwrażliwi
  => DeMello A.- Opowieści
  => Garcia G.M.- List pożegnalny...
  => Kołakowski L.- Charyzmatyczny przywódca, (...)nauczyciel. I inne
  => Mandino O.- List od Boga
  => Melibruda J.- W poszukiwaniu (...) mocy
  => Miller A.- Skąd się biorą tyrani? Czarna pedagogika
  => Murphy J.- Potęga podświadoimości
  => Post J,M., Robins R.S.-Paranoja polityczna...
  => Wódz Indian Seatle -przesłanie...
  => Zimbardo P.G.-Jak uwodzi zło
  => Zimbardo P.G. Zło- 7 kroków
  Popularyzacja nauki
  Sylwester Scisłowicz
  Linki
  Kontakt
  Księga Gości
  Kufer
DeMello A.- Opowieści



 
Opowieści z książek Anthonego DeMello 
                                
Teodycea 

Pewien człowiek, widząc świat pełen okrucieństwa, uniósł swoją gorycz ku niebu: "Panie, czemu pozwalasz na cierpienie, i głód niewinnych? Czemu nie stworzysz czegoś, co temu zaradzi?"

Bóg odpowiedział: "Stworzyłem przecież ciebie"

 
Miłość

To, co nazywacie przyjaźnią, jest w gruncie rzeczy interesem: Spełnij moje oczekiwania, daj mi to, czego pragnę, a będę cię kochać; odmów mi, a moja miłość nabierze goryczy i przemieni się w odrazę i obojętność.

Śmierć 

(Budda rzekł ustami Dalai Lamy XIV w filmie "Siedem Lat w Tybecie":)
Wszystkie stworzenia drżą przed niebezpieczeństwem i śmiercią. Życie jest wszystkim drogie. Gdy człowiek jest tego świadom - nie zabija ani nie przymusza do tego innych.

Musicie to zrozumieć. Te słowa są wyryte w sercu każdego Tybetańczyka. Dlatego jesteśmy narodem miłującym pokój, któryz zasady odrzuca przemoc. Usilnie proszę, abyście zauważyli w tym naszą największą siłę, a nie słabość.

Boża pomoc na pustyni

Pewien człowiek zabłądził na pustyni. Później, opisując to przeżycie swym przyjaciołom, opowiedział, jak z czystej rozpaczy uklęknął i wołał do Boga o pomoc. 

"Czy Bóg odpowiedział na twe modły?" zapytano go. "Och nie. Zanim zdążył, pojawił się jakiś badacz i pokazał mi drogę."

Kradzież

Pewien człowiek zgubił siekierę. Podejrzewał o kradzież syna sąsiada, zaczął go obserwować. Syn sąsiada chodził tak, jakby ukradł siekierę, miał taki wyraz twarzy, jakby ją ukradł, jego ruchy i postawa, i wszystko, co robił, było takie, jak u człowieka, który ukrał siekiere. 

Po kilku tygodniach człowiek odnalazł swoją siekierę w rowie za swoim domem. Raz jeszcze przyjrzał się synowi swojego sąsiada i nie dostrzegł w jego zachowaniu nic takiego, co jest właściwe złodziejom siekier.

Jak odróżnić dzień od nocy?

Pewien Guru spytał swoich uczniów, w jaki sposób mogą określić, kiedy kończy się noc, a zaczyna dzień. Jeden powiedział: "Gdy widzę w oddali zwierzę i mogę powiedzieć, czy to krowa, czy koń." "Nie", rzekł guru. "Gdy patrząc na drzewo w oddali, można powiedzieć, czy jest to drzewo neem czy mango." "Znów źle", rzekł guru. "No więc w jaki sposób?" spytali uczniowie. 

"Gdy spojrzawszy w twarz jakiegoś człowieka, rozpoznasz w nim brata; gdy spojrzysz w twarz jakiejś kobiety i zobaczysz w niej siostrę. Jeśli nie będziesz mógł tego uczynić, niezależnie od tego, jaki czas wskazuje słońce, oznacza to, ze nadal panuje noc.

Modlitwa czciciela Wisznu:

"Panie, błagam Cię, przebacz mi moje trzy główne grzechy. Pierwszy, ze wyruszyłem na pielgrzymkę do Twoich licznych świątyń, niepomny na Twą obecność w każdym zakątku Ziemi. Drugi, że tak często wołałem do Ciebie o pomoc, zapominając, że Ty bardziej ode mnie troszczysz się o moje dobro; a wreszcie za to, ze jestem tu, aby Cię prosić o przebaczenie wiedząc, że wszystkie nasze grzechy są przebaczone, jeszcze zanim je popełnimy."
" Za to, co właśnie mamy otrzymać, uczyń nas, Panie, Naprawdę wdzięcznymi".

Wiara

Pewien ateista spadł ze skały. Zsuwając się w dół, złapał gałąź małego drzewka. I zawisł tak, pomiędzy niebem nad sobą i skałami tysiąc stóp niżej, wiedząc, że długo tak nie wytrzyma.

Wtedy przyszedł mu do głowy pomysł. 
" Boże", wykrzyknął z całej siły.
Cisza. Nikt nie odpowiedział.
" Boże", krzyknął znowu. " Jeżeli istniejesz, ocal mnie, a obiecuję, że będę w Ciebie wierzył i innych uczył wiary".

Znowu cisza. Wtem omal nie puścił gałęzi, słysząc potężny glos, rozbrzmiewający echem w wąwozie: " Wszyscy mówią to samo, gdy tylko potrzebują pomocy".

" Nie, Panie, nie", wykrzyknął człowiek z iskierką nadziei. "Nie jestem taki, jak inni. Czy nie widzisz, że już zacząłem wierzyć, słysząc twój głos mówiący do mnie. Ocal mnie tylko, a ja będę głosił Twe imię po wszystkich krańcach Ziemi".

" Dobrze:, rzekł głos. " Ocalę cię. Puść gałąź".

" Puść gałąź?" zawołał oszalały człowiek. " czy myślisz, że zwariowałem?".

Oświecenie

Pewien Guru obiecał uczonemu objawienie bardziej doniosłe, niż to, co zawierały święte księgi. Gdy uczony gorąco o to prosił, Guru powiedział: " Wyjdź na zewnątrz na deszcz, i unieś głowę i ramiona ku niebiosom. To pozwoli ci dostąpić pierwszego objawienia".

"Mistrzu, zrobiłem to co kazałeś, stanąłem w strugach deszczu i czułem się jak kompletny głupiec".

" No cóż", powiedział Guru " nie uważasz, ze jak na pierwszy dzień, to jest całkiem spore objawienie?".

Trzy opatrznościowe łódki

Kapłan siedział przy swoim biurku koło okna, przygotowując kazanie o opatrzności, gdy usłyszał coś, co brzmiało jak wybuch. Wkrótce ujrzał ludzi biegających w panice tam i z powrotem; okazało się, że pękła tama, rzeka wezbrała i ludzie się ewakuowali.

Kapłan zobaczył, że woda zaczyna już płynąć niżej położonymi ulicami miasta. Troche trudno przyszło mu opanować ogarniająca go panikę, ale powiedział sobie: "Oto jestem tu, przygotowując kazanie o opatrzności i dana jest mi okazja, aby wprowadzić w czyn to, o czym mówię wiernym. Nie ucieknę, tak jak reszta. Zostanę tutaj ufny, ze Boża opatrzność mnie ocali".

Gdy woda sięgała okna, podpłynęła łódź pełna ludzi. "Wskakuj ojcze", krzyczeli. "O nie, moje dzieci:, rzekł kapłan z ufnością. "Wierzę, że Boża opatrzność mnie uratuje".

Wdrapał się jednak na dach, a gdy woda znów się podniosła, nadpłynęła następna łódź pełna ludzi nawołujących, by ksiądz się do nich przyłączył. I kapłan znów odmówił. Teraz wspiął się na szczyt dzwonnicy. Gdy woda zaczęła mu sięgać kolan, przypłynął oficer w motorówce wysłany, aby ratować księdza. "Nie, dziękuję" rzekł kapłan ze spokojnym uśmiechem. "Widzi pan, ufam Bogu. On mnie nie zawiedzie". Kiedy kapłan utonął i poszedł do nieba, od razu zaczął się skarżyć do Boga. "Wierzyłem Ci. Dlaczego nic nie uczyniłeś, żeby mnie ratować?". " 
No cóż", odparł Bóg. "Wiesz, wysłałem ci te trzy łódki".


Kupując nasiona, nie owoce

Pewna kobieta śniła, że weszła do nowiutkiego sklepu na rynku i ku swemu zdziwieniu zobaczyła Boga za ladą. -Czy mogę kupić to co chcę?" " Wszystko, co tylko chcesz", rzekł Bóg. Ledwie ośmielając się wierzyć własnym uszom, kobieta postanowiła poprosić o najlepsze rzeczy, o których człowiek może tylko marzyć. 
"Chcę pokoju umysłu i miłości, i szczęścia, i mądrości, i wolności od lęku". I potem, jakby po namyśle, dodała: "Nie tylko dla siebie, dla każdego na Ziemi". Bóg uśmiechnął się. 

"Myślę, że źle mnie zrozumiałaś, moja droga", powiedział: "Nie sprzedajemy tu owoców, tylko nasiona."


Czterech mnichów łamie obietnicę milczenia


Czterech mnichów zdecydowało się schronić w ciszy na miesiąc. Zabrali się do tego prawidłowo, ale po pierwszym dniu, jeden z nich powiedział: "Zastanawiam się, czy zamknąłem drzwi mojej celi w klasztorze, zanim wyruszyliśmy".

Inny odparł:" Ty głupcze. Postanowiliśmy zachować ciszę przez miesiąc, a ty teraz złamałeś to postanowienie". Trzeci zawołał: "A ty? Ty też je złamałeś". Czwarty powiedział:" Bogu dzięki, że jestem jedynym, który się oparł pokusie"

Przyjaźń

W czasie przerwy w bitwie pewien żołnierz przyszedł do oficera z prośbą o pozwolenie na przyniesienie z pola bitwy swojego przyjaciela. " Odmawiam", rzekł oficer. " Nie chce, żebyś ryzykował życie dla człowieka, który prawdopodobnie już nie żyje". Żołnierz odszedł, aby wrócić po godzinie śmiertelnie ranny niosąc ciało swego przyjaciela. Oficer wpadł we wściekłość. " Mówiłem ci, że nie żyje. Teraz straciłem was obu. Powiedz, czy warto było iść, by przynieść ciało?" Umierający odrzekł:" O tak. Gdy do niego dotarłem, żył jeszcze. I powiedział do mnie: "Jack, wiedziałem, że przyjdziesz."



Rabin nie naśladuje nikogo

Kiedy młody rabin objął urząd po ojcu, wszyscy zaczęli mu mówić, jak zupełnie jest do niego niepodobny.
"Wprost przeciwnie", odpowiedział młody człowiek. "Jestem dokładnie taki sam jak staruszek. On nikogo nie naśladował. I ja nikogo nie naśladuję."


Pomyłka biskupa Wrighta

Wiele lat temu pewien biskup ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych złożył wizytę w małymi miasteczku. Żeby mogli skorzystać z jego mądrości i doświadczenia. Po kolacji rozmowa przeszła na temat końca cywilizacji i biskup twierdził, że nie może być on daleko. Jednym z powodów, które przytoczył, było to, że wszystko w przyrodzie zostało odkryte i wszystkie możliwe wynalazki dokonane.

Prezydent grzecznie się z tym nie zgodził. Jego zdaniem, powiedział, ludzkość jest na progu nowych wspaniałych odkryć. Biskup rzucił prezydentowi wyzwanie, żeby wymienił jedno. Prezydent powiedział, że spodziewa się, iż za następne około pięćdziesięciu lat ludzie nauczą się latać.

Przyprawiło to biskupa o atak śmiechu. "Bzdury, mój drogi człowieku", wykrzyknął, " jeśliby zamiarem Boga było, żebyśmy latali, byłby zaopatrzył nas w skrzydła. Latanie jest zarezerwowane dla ptaków i aniołów."

Biskup nazywał się Wright. Miał dwóch synów o imionach Orville i Wilbur - wynalazców pierwszego samolotu.


Budda i bandyta

Pewnego razu zagroził Buddzie śmiercią bandyta zwany Angulimal. "Bądź zatem łaskaw spełnić moje ostatnie życzenie", powiedział Budda. "Odetnij tę gałąź z tego drzewa."

Jedno ciecie mieczem i było zrobione! "Co teraz?" zapytał bandyta. "Teraz spróbuj przyłożyć tą gałąź, żeby nie było śladu odcięcia." Bandyta roześmiał się. "Musisz być szalony, jeśli uważasz, że ktokolwiek może to zrobić."

"Wprost przeciwnie, to ty jesteś szalony, jeśli sądzisz, że jesteś potężny, bo możesz ranić i niszczyć. To jest zadanie dla dzieci. Wielcy wiedzą jak tworzyć i leczyć."


Mantra

Wyznawca uklęknął, by zostać przyjętym na ucznia. Guru wyszeptał mu do ucha świętą mantrę, ostrzegając go przed wyjawieniem jej komukolwiek. "Co się stanie, jeśli to zrobię?" zapytał wyznawca. 

Powiedział guru: "Ten, komu powiesz mantrę będzie wyzwolony z więzów niewiedzy i cierpienia, lecz ty sam będziesz wykluczony z grona uczniów i będziesz cierpiał potępienie." Skoro tylko usłyszał te słowa, wyznawca popędził na rynek, zgromadził wokół siebie wielki tłum i powtórzył świętą mantrę, tak, żeby wszyscy słyszeli. Uczniowie donieśli o tym guru i zażądali, żeby człowiek ten został wyrzucony z klasztoru za nieposłuszeństwo. 

Guru uśmiechnął się i powiedział: "On nie potrzebuje niczego, czego ja mogę nauczyć. Jego działanie pokazało, że on sam jest guru!"


Gwiazda nad górą

Był raz bardzo surowy człowiek, który nic nie brał do jedzenia i picia, gdy słonce było na niebiosach. Jakby na znak aprobaty nieba dla jego surowego trybu życia, błyszcząca gwiazda świeciła na szczycie pobliskiej góry, widoczna dla wszystkich w pełnym świetle dziennym, chociaż nikt nie wiedział, co ja tam sprowadziło. 

Pewnego dnia mężczyzna postanowił wspiąć się na górę. Mała dziewczynka ze wsi nalegała, żeby z nim iść. Dzień był ciepły i wkrótce obydwoje poczuli pragnienie. Mężczyzna namawiał dziecko do napicia się, ale nie chciało, o ile on również się nie napije. Biedak był w kłopocie. Nie chciał przerwać swego postu, lecz nie mógł znieść, że dziecko cierpi z pragnienia. W końcu napił się. A dziecko wraz z nim. Przez długi czas nie śmiał spojrzeć w niebo, bo obawiał się, że gwiazda zniknęła. Więc wyobraźcie sobie jego zdziwienie, gdy spojrzawszy na szczyt zobaczył dwie gwiazdy. 

Sokrates i wiersz

Sokrates oczekując w więzieniu poranka swojej egzekucji, słyszał, jak jego współwięzień opiewał piękną pieśn.
Sokrates błagał go, żeby go nauczył tych słów.
" Dlaczego?" zapytał śpiewak.

"Żebym mógł umrzeć znając jedną rzecz więcej", padła odpowiedź wielkiego człowieka.

"Białe czy czarne?"

Pasterz pasł owce, gdy jakiś przechodzień powiedział: "Masz ładne stado owiec. Czy mógłbym cię coś o nich zapytać?" "Oczywiście", powiedział pasterz. Rzekł mężczyzna: "Jaką odległość twoim zdaniem, pokonują co dzień twoje owce?" "Które, białe czy czarne?" "Białe" "Cóż, białe pokonują około cztery mile dziennie." "A czarne?" "Czarne też."
"A ile trawy twoim zdaniem zjadają dziennie?" "Które, białe czy czarne?" "Białe." "Cóż, białe zjadają około cztery funty trawy dziennie." "A czarne?" "Czarne też."
"A ile wełny według ciebie dają na rok?" "Które, białe czy czarne?" "Białe." "No, według mnie białe dają jakieś sześć funtów wełny co roku w porze strzyżenia." "A czarne?" "Czarne też."

Przechodzien był zaintrygowany. "Można spytać, dlaczego masz ten zwyczaj dzielenia swoich owiec na białe i czarne, za każdym razem, gdy odpowiadasz na moje pytanie?" "No cóż, to całkiem naturalne. 

Widzi pan, białe są moje." "Acha! A czarne?" "Czarne też", rzekł pasterz.

********************************************************
Polecam: Biografia A. De Mello + teksty
http://www.sm.fki.pl/demello.php?nr=biografia
 Okładka jednej z książek
Optymista mówi "dopiero", pesymista, że już godzina:  
   
Pomóż proszę, kliknij...  
 
 
Wirtualny spacer po WSBiP... (kliknij)  
  ...poznaj albo powspominaj...  
Skutecznie pomagają innym. Możesz dołączyć  
  ***SZUKASZ POMOCY?

logo Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka
***A może Ty chcesz też pomagać? Organizacja Pozarządowa- STOWARZYSZENIE PROREW




Woluntariat Studencki "PROJEKTOR"

 
eko  
 

Koniczynka.org

...
Licznik odwiedzin
od 10 stycznia 2008 roku
               Licznik
.
 
___Sylwester Scisłowicz Kielce